To jedno z ciast, które szczególnie zapadnie mi w pamięć. Po pierwsze dlatego,że przepis pochodzi z najprawdziwszej przyklasztornej kuchni. To,że udało mi się go dostać od jednej z Sióstr, odebrałam jako wielkie wyróżnienie. Po drugie, upiekłam ten keks na urodziny jednego z paryskich kolegów i cóż.. nie pamiętam, żebym kiedyś się tak śmiała jak przy pieczeniu tego keksu. W kuchni utworzyła się prawdziwa loża szyderców, a od sarkastycznego jadu Pawła nie uchroniła się nawet niczego nieświadoma Ewa Wachowicz;). Mimo że zdjęcia są robione późną porą, więc nie są idealne, to atmosfera tworzenia była zdecydowanie ważniejsza niż jakość fot.To jedno z moich najbardziej udanych pieczeń. Kilkakrotnie popłakałam się ze śmiechu. I tak, mam mąkę na czole..
Przy okazji zareklamuję bloga tej oto damy, dzielnie asystującej w kuchni http://glossography.tumblr.com/
A teraz zapraszam na przepis, który przekonał nawet mnie, czyli kogoś kto autentycznie nie znosi keksu ;)
Składniki:
– 250g margaryny lub masła, ale lepiej chyba margaryny – tylko nie jakiejś badziewnej, bo od niej wiele zależy
– 250g cukru pudru
– 250g mąki
– 250g bakali – czyli orzechy włoskie, rodzynki, morele,co tam lubicie :)
– cukier waniliowy (opcjonalnie)
– 2 łyżeczki spirytusu/wódki (opcjonalnie)
– 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
– 5 jajek
1. Przygotowujemy bakalie, siekając je na drobne kawałki.
Obtaczamy je w mące,żeby nie opadały na dno ciasta. Ten trik sprzedała mi obecna przy pieczeniu Loża Szyderców;)
2. Oddzielamy żółtka od białek.
3. Do żółtek dodajemy masło.
4. Dorzucamy jeszcze cukier i..
5. 2 łyżeczki alkoholu ;) (opcjonalnie)
6. Miksujemy wszystkie składniki, następnie dodajemy do nich mąkę z proszkiem i cukier waniliowy.
7. Ubijamy białka w osobnej misce.
8. Masę (tą z mąką, cukrem i jajkami) łączymy z bakaliami. Nawet nie czuję kiedy rymuję ;)
9. Na koniec dodajemy pianę z białek.
10. Nam wyszły dwie blaszki :)
11. Smacznego!

















Czemu w domu tylko ja lubię bakalie? Upiekłabym takie cudo, ale musiałabym chyba zjeść sama… no może z pomocą babci; D Ale i tak upiekę kiedyś!