Mam pełną świadomość,że dzisiejszy post nie jest w żaden sposób odkrywczy, nie otwiera Was na nowe smaki z Finlandii, Chin czy Chile. Nie wnosi nic nowego, ale czasem nie o to w jedzeniu chodzi, by uprawiać gimnastykę artystyczną w poszukiwaniu najbardziej wykręconego przepisu. Czasem chcemy wrócić do tego, co już znamy. I tak też jest w tym wypadku. W niedzielę byłam na spacerze w pobliskim parku i przyglądałam się beztroskim dzieciom. Przypomniałam sobie, jak to fajnie było chodzić z babcią do parku lub z dziadkiem zjeżdżać na sankach z górki. Mogłam godzinami z koleżankami siedzieć w piaskownicy lub wisieć na trzepaku. Och jak fajnie byłoby być dzieckiem choć przez chwilę!
Jedną z „potraw” jaka kojarzy mi się z dzieciństwem są ‚kluski leniwe’. Dzień był leniwy, a składniki w pobliskim sklepie…
Składniki:
– 200 g sera białego
– 1 jajko
– 1/2 szklanki mąki
– szczypta soli
– szczypta cukru
dodatki: cukier, cynamon, śmietanka do polania lub masło i bułka tarta
Wykonanie:
1. Przygotujmy mąkę, ser i jajko.
2. Łączymy składniki w dowolnej kolejności. Ja połączyłam ser z jajkiem, później wgniotłam mąkę.
3. Zagniatamy składniki w jedną kulę, potem dzielimy ją na dwie części i rozwałkowujemy na posypanym mąką blacie.
5. Z uformowanych pasków wycinamy kluski.
4. Gotujemy w gorącej wodzie do wypłynięcia klusek na powierzchnię. Około 5 minut. Tak wygląda efekt końcowy bez dodatków…
a tak z cukrem i cynamonem.















Leniwe mogę jeść codziennie.
Anno, będę robić w tym tygodniu :)