Kochani nasi czytelnicy (tak, nadal łudzimy się, że czyta nas ktoś więcej niż mama i panna młoda z wesela, na którym się poznałyśmy) ;) nasz blog ma rok! Nastroiło nas to refleksyjnie i zadałyśmy sobie pytanie – czym dla nas był rok na blogu?
Ania i Gabi 045 kopia

Ania
Dla mnie ten rok był szalony, bo w całości spędzony na emigracji. Nie zawsze miałam dostęp do piekarnika, kuchenki, nie zawsze miałam czas by tworzyć,nie zawsze było światło by robić dobre zdjęcia i nie zawsze byl tzw. “rynek zbytu”, na którym mogłam ‘opchnąć’ słodkości, bo przecież nie mogłam wszystkiego zjadać sama. Natomiast we mnie zawsze była chęć i inspiracje do tworzenia! Mimo wielu podroży, udało się bloga prowadzić (do niedawna) w miarę regularnie. Śmiem twierdzić, ze dzięki niemu poznałam wielu fajnych ludzi i łatwiej zjednywałam sobie ich sympatie czy to w pracy czy prywatnie np. jeżdżąc co weekend do znajomych i w zamian za użyczenie kuchni zostawiając im jakieś wypieki – pozdrawiam panów z paryskiej rue Faubourg St Honore;), niektórzy wręcz mnie znajdywali przez bloga np. Agnieszka – kobieta – dynamit, która wypatrzyła ze oto kolejna polka zamieszkała w Paryżu i zażądała spotkania! dzięki niej tez zjadłam żabie udka po raz pierwszy w życiu :) Gotowanie i pieczenie zaczęło angażować moich przyjaciół, rodzinę i znajomych, którzy aktywnie włączali się w tworzenie przepisów, podsuwanie pomysłów, udostępnianie przestrzeni, pożyczanie sprzętu (dzięki tato za “rybie oko”!). Blog to nie tylko pasja, strona gdzie mam swoje ulubione przepisy w jednym miejscu. To nie tylko miejsce gdzie mogę wyżyć się kulinarnie i fotograficznie i to nie tylko ładny punkt w CV (szeroki uśmiech w kierunku wszystkich rekruterów, którzy tu zabłądzili z linka w moim CV;), to nie tylko pretekst do gadania godzinami z Gabi o wyższości łososia nad tuńczykiem.. Blog, po roku, stanowi integralna cześć mojego życia, i mam nadzieje,ze tak zostanie. Przestało mi zależeć żeby odniósł spektakularny sukces, lub był źródłem dochodu dla całej mojej rodziny;) Mam tylko nadzieje, ze starczy nam czasu i determinacji by spisywać nasze pomysły na lepsza kuchnie, ciekawsze podróże i ze nigdy nie zabraknie oddanych czytelników :) a mojej mamie nie zabraknie determinacji do wprowadzania korekty ;)

Gabi
Cóż, przede wszystkim nie wiem kiedy zleciał ten czas! Jeszcze niedawno w wielkiej konspiracji przygotowywałyśmy z nowo poznaną Ania wieczór panieński Panny Młodej z grillową imprezą w ogrodzie. Jakoś po weselu Ania napisała do mnie na facebooku: “Hej, mogłabyś podrzucić mi przepis na te marynaty do mięsa? A tak w ogóle to niezłe z nas kuchareczki. Powinnyśmy założyć jakiegoś bloga…” Kilka godzin mieszającej się ekscytacji, burzy pomysłów, technicznej pracy i oto w wirtualnej przestrzeni wisiał nasz blog :) Nawet wyjazd za granicę Anny świetnie wpisywał się w obraną filozofię – gotowanie inspirowane podróżami.
Zawsze lubiłam kulinarnie próbować nowych rzeczy, w myśl hasła “Z dwóch dróg zawsze wybieram tę mniej uczęszczaną”. Ale dopiero blog i cotygodniowe wyzwanie ugotowania czegoś “ciekawego” sprawiły, że jeszcze bardziej się wyluzowałam, otworzyłam na nowe wyzwania i połączenia smaków. Druga rzecz, którą pokochałam tak naprawdę trochę przy okazji – fotografia albo jak żartobliwie lubi to nazywać moja mama – smaczne ujęcia. Proces przygotowania kompozycji, światło, poszukiwania nowych talerzy i bieżników, na końcu programy graficzne – no cóż, po prostu to lubię :) Z mnóstwa rzeczy, które przyniósł mi blog muszę koniecznie powiedzieć jeszcze o wspaniałych ludziach poznanych na warsztatach – Paulinie U., Paulinie H.,  Kasi… O sięganiu do korzeni, czyli o tym jak odkurzyłam stare zeszyciki mamy i zasięgnęłam pokornych rad babci o wypieku chleba i barszczu wiśniowy (tak tak, już niedługo też takie przepisy!). O większej świadomości zdrowego jedzenia, z uporem wprowadzonej w życie, które tylko na dobre wychodzi. O lepszej organizacji czasu – kiedy wydaje Ci się że już nie masz już ani chwili wolnej, a jednak robisz jedną rzecz więcej, śpiąc tyle samo ;).
I na końcu, choć powinno być na początku – o Ankowym zaufaniu, partnerstwie, wsparciu i przyjaźni, które są najlepszym daniem z całego wachlarza postów.

A jak świętowałyśmy?
Z okazji rocznicy formalizacji naszego spontanicznego pomysłu na założenie bloga, zdecydowałyśmy się na małą kolację w zacnym gronie i pod bacznym okiem stałego szeciokilogramowego obserwatora ;)
Ania i Gabi 002
W kuchni wrzało…
Ania i Gabi 003
Ania i Gabi 006
Przepis na makaron z krewetkami pojawi się pewnie niebawem. A po krewetkach przyszedł czas na toasty! Przepis znajdziecie tutaj.
Ania i Gabi 021
Rozochocone bezalkoholowym drinkiem, zaczęłyśmy pozować ultracierpliwemu fotografowi w pozie “na Jaworowicz” ;)
W końcu rocznica zobowiązuje!
Ania i Gabi 037 kopia
Ania i Gabi 053 kopia
Ania i Gabi 100 kopia
Ciekawe co przyniesie kolejny rok? ;)
Ania i Gabi 105 kopia
Dziękujemy, że byliście z nami!
Ania i Gabi

2 thoughts on “Nasz blog ma rok!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


+ eight = 17