Bardzo proste i bardzo dobre coś :) Coś, bo trudno się zdecydować, czy to bardziej kotlety czy omlety. Przepis mam od mojej Agi (pewnie jeszcze nie raz to imię tu padnie :). Nasze wspólne piątkowe kucharzenie, kiedy byłyśmy współlokatorkami, bezcenne!
Składniki na te kotlety są dość nieoczywiste. Połączenie majonezu z mąką ziemniaczaną i jajkiem początkowo mnie zdumiewało, czy z tego może coś sensownego wyjść. Ale kiedy spróbowałam efektu końcowego nie miałam złudzeń – kapitalny przepis. Nawet Ania zwróciła na niego uwagę, przeglądając kiedyś mój zeszycik z przepisami.
No i znowu muszę to powiedzieć… Dietetyczny to to nie jest, ehhh… Taka pora :)
Składniki:
– 0,4 – 0,5 kg piersi z kurczaka
– 200 g świeżych pieczarek
– 3 jajka
– 3 łyżki mąki ziemniaczanej
– 3 łyżki majonezu (nie za duże)
– 120 g żółtego sera
– przyprawy: sól, pieprz, pieprz ziołowy, suszona bazylia lub 10 listów świeżej (posiekanych)
– olej do smażenia
Wykonanie:
Piersi kurczaka dokładnie myjemy i oczyszczamy, następnie kroimy dość drobno. Pieczarki i żółty ser ścieramy na tarce na dużych oczkach.

W misce za pomocą trzepaczki dokładnie łączymy jajka, majonez, mąkę i przyprawy (nie żałujcie pieprzu ani soli ;)

Do gotowego „ciasta” dorzucamy pozostałe składniki i dokładnie mieszamy.

Rozgrzewamy dobrze patelnię z kapką oleju. Masę nakładamy łżzką, formując małe placuszki. Smażymy na mocny rumiany kolor z obu stron.

I jemy :) Ja do takich niedietetycznych kotlecików często podaje warzywa na parze. Bo lubię, no i trochę się usprawiedliwiam ;)


Wyglądają bardziej jak placuszki niż kotlety :)