Początkowo ten przepis miał być pierwszym jaki pojawi się na blogu. To mój najbardziej sprawdzony, zaczerpnięty z książki należącej do mojej mamy przepis, którego nie da się „spieprzyć”, który zawsze wychodzi i który możemy dowolnie modyfikować w zależności od upodobań i składników jakie mamy w zasięgu ręki. I co ważne nie wymaga kupowania osobno polewy.

Ciasto można piec w długiej formie „keksówce” lub rozlać je na 14 średniej wielkości foremki do muffinek. Można do niego wrzucić wiśnie, maliny lub sok z pomarańczy. Jeśli lubicie ciasto z bakaliami, orzechami, owocami kandyzowanymi to ten „murzynek” będzie dla nich idealnym tłem (choć ja je ubóstwiam w czystej niemodyfikonwanej formie). Jeśli jesteście amatorami zdrowego jedzenia mąkę białą można zastąpić zdrowszą lub dosypać otrębów, ciasto nie straci na smaku, bo wyrazistości dodaje mu kakao.

 To ciasto to dobry kompromis między gustami amatorów ciężkich brownie a entuzjastami lekkich babek piaskowo-kawowych. To nie koniec jego plusów! Nie kruszy się, więc spokojnie możecie zabrać je w podróż. Wielokrotnie jeździło między Holandią a Francją, czy między Francją a Polską, czy na Mazury (w gorącym bagażniku). Na niemieckiej stacji benzynowej w środku zimy czy nad brzegiem oceanu smakowało tak samo dobrze i trzymało fason! A skoro już mowa o zimie to wrzucę kilka widoczków właśnie z najbardziej hardcore’owej drogi, w której towarzyszył mi murzynek :D była to droga na narty w Les Menuires, we francuskich Alpach…Całe szczęście, że już ruszyły przygotowania do następnego wyjazdu, bo nie mogę się już doczekać śniegu, nart, grzańca i tak dalej…

IMG_2767 copy

IMG_2768 copy

IMG_2772 copy

Ufff, nie wiedziałam, że tyle można powiedzieć o murzynku – przejdźmy do konkretów!

Składniki:
– 1 kostka margaryny np. Kasia
– 4-5 łyżek kakao (w przepisie są 3 ale ja lubię jak ciasto jest bardzo nasycone tym smakiem więc daję bardzo dużo. Jak nie macie dostępu do kakao można zastąpić je ok.250g-300g czekolady gorzkiej ale ciasto wtedy będzie ciężkie a nie sypkie)
– pół szklanki mleka
– półtorej szklanki cukru
– 2 szklanki mąki pszennej (u mnie przeważnie Szymanowska, ale można pokusić się o taką z otrębami)
– 3 jajka
– 1 łyżeczka proszku do pieczenia
– 1 cukier waniliowy

Wykonanie:

1. W garnku roztapiamy margarynę, wsypujemy cukier, kakao oraz mleko. Mieszamy składniki aż do roztopienia cukru i margaryny. Odstawiamy do ostudzenia.

_MG_9048

2. Odlewamy pół szklanki mikstury i zostawiamy na później – posłuży nam za polewę.

_MG_9054

3. Do wystudzonej (ważne!!bo inaczej jajka się zetną i będziemy mieli jajecznicę w murzynku) masy

_MG_9058

dodajemy mąkę, proszek, cukier waniliowy oraz trzy żółtka.

_MG_9060

Wszystkie składniki miksujemy, aż się dokładnie połączą.

murzynek026

4. Białka ubijamy na sztywną pianę w innej misce.

murzynek029

5. Wszystko delikatnie łączymy.

murzynek032

6. Po czym przelewamy do keksówki (lub foremek na muffinki).

murzynek037

Wstawiamy do nagrzanego do 180’C piekarnika i pieczemy do tzw. „suchego patyczka”, czyli ok. 40 minut.

7. Ciasto często pęka, ale nie wpływa to na jego smak.

murzynek058

8. Kiedy już ostygnie możemy polać je wcześniej pozostawioną polewą lub posypać cukrem pudrem.

murzynek063

9. Et voila! Możecie podawać bez niczego lub z bitą śmietaną. Może nie wygląda jak milion dolarów, ale jest przepyszne!!!!

murzynek065

murzynek064

Smacznego!

Tagged on:         

3 thoughts on “Murzynek czyli ciasto, które przetrwa warunki ekstremalne!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


nine × = 81