Spojrzałam za okno i pomyślałam sobie,że zaczyna się kolejny dzień z beznadziejną pogodą i było mi to bardzo nie na rękę. Od razu na “dzień dobry” odechciało się wstawać. Nawet wieży nie było dobrze widać zza okien.

_MG_0988

_MG_0989

Zdjęcia nie oddają ulewy jaka była na zewnątrz. A może nie było tak źle, tylko dopadła mnie przedwyjazdowa chandra? Dobił mnie jeszcze fakt,że w lodówce było tylko światło… długo, dłuuuugo nic i w końcu: resztka mleka i jedno jajko. Stwierdziłam,że pustki w lodówce i ostatnie dni we Francji to idealny moment na spróbowanie iście francuskiego śniadania jakim bez wątpienia jest “pain perdu”. Inne nazwy to “pain dore” (dosłownie- pozłacany chleb; nazwa używana w Kanadzie) lub “french toast” w USA. Czy w Polsce się jakoś specjalnie nazywa? Chyba nie… Wrócę na chwilę do nazwy francuskiej, czyli “pain perdu”. Oznacza to w dosłownym tłumaczeniu “chleb zgubiony”, czyli taki, który miał wystarczająco szczęścia i nie spleśniał, ale za to tak wysechł,że można na nim połamać zęby. Pisałam ostatnio,że zaczęłam lubić przepisy “recyclingowe”, dlatego z chęcią odgrzebałam w pamięci wskazówki francuzów jak zrobić pain perdu. Pytałam naprawdę wielu, ale wersji było tyle, ilu ankietowanych. Poniżej przedstawiam Wam moją.

Składniki:
– chałka, brioszka lub inne słodkie pieczywo, które jest już naprawdę konkretnie zeschnięte; świeże nie nadaje się do tego przepisu kompletnie
– 2 cukry waniliowe
– 3/4 szklanki mleka
– jajko
– cynamon (opcjonalnie)
– dżem malinowy niesłodzony (opcjonalnie)
Mikstura starczyła mi na rozpuszczenie kawałków 8 brioszki wielkości polskiej bułki “z przedziałkiem”.

Wykonanie:

1. Kroimy nasze czerstwe lub suche niczym żarty Karola z Familiady pieczywo na kromki.

_MG_0945

2. Przygotowujemy resztę składników, żeby nie biegać bez sensu po kuchni.

_MG_0950

3. W jednej misce mieszamy mleko z cukrem waniliowym aż się w cukier całkowicie rozpuści, a w drugiej misce rozbijamy jajko.

_MG_0953

Zawartość dwóch misek łączymy.

_MG_0954

4. Zamaczamy nasze zeschnięte pieczywo w mieszaninie mleka, jajka, cukru waniliowego. Niektórzy Francuzi dodają jeszcze cynamon. Próbowałam – to kwestia gustu, ja chyba wolę bez.

_MG_0957

Moczymy pieczywo tak długo, aż zmięknie, ale nie można dopuścić, żeby się rozpadło. To jest moment, który trzeba wychwycić samemu. Nie spotkałam przepisu, który by powiedział dokładnie, kiedy chleb należy wyjąć. Wszystko zależy od poziomu zeschnięcia. Ja pozwoliłam mu nasiąknąć, ale nie rozmoczyć do końca. Podczas smażenia i tak masło zrobi swoje i pieczywo będzie miękkie. W całym procesie zamaczania chodzi też głównie o to, by chleb nasiąknął wanilią i ew. cynamonem.

_MG_0963

_MG_0964

Cynamonem możecie w ramach eksperymentu posypać tylko kilka kromek chleba a nie całość.

_MG_0967

5. Na patelni rozgrzewamy masło. Dużo masła.

_MG_0958

I smażymy “pain perdu” tak długo, aż lekko zbrązowieje.

_MG_0972

A oto efekt końcowy. Miękkie, pachnące masłem i wanilią pieczywo, które już dawno było spisane na straty.

_MG_0977

_MG_0979

Proponuję podawać z lekko kwaskowatym dżemem malinowym, który zrównoważy słodki chlebek.

_MG_0986

Tagged on:     

One thought on “Recycling chleba czyli pain perdu

  • Ja jak mam stary chleb to robię coś podobnego, tylko że z samym jajkiem i na słono. Wychodzi mięciutkie i pyszne :)

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


− 8 = one