Do stworzenia tego posta zainspirował mnie wpis jednej z naszych czytelniczek, w którym prosiła o coś zdrowego, lekkiego i smacznego (na marginesie- zachęcamy do tego, byście dzielili się swoimi sugestiami!) :) Do tej pory uważałam,że w mojej kuchni (co innego w piekarniku), nie dzieje się nic ciekawego, bo głównie gotuję na parze. Jednak w pewnym momencie , dzięki postowi Sylwii, doznałam oświecenia! W zasadzie czemu nie pokazać Wam tego prostego i szybkiego patentu na gotowanie? Gwoździem programu będzie ten oto kosmicznie wyglądający sprzęt (kupiony w IKEI).
Dzięki niemu każdy garnek może stać się garnkiem do gotowania na parze i nie trzeba mieć parownika ani specjalnego garnka. Po prostu na dno garnka lejemy wodę, wkładamy to sitko/durszlak/jakkolwiek tego nie nazwiemy do środka
i zakrywamy pokrywką.
Gotowanie na parze uwielbiam, bo jest zdrowe, szybkie, jednogarnkowe i nie wymaga ode mnie specjalnych umiejętności. Po powrocie z pracy ostatnią rzeczą na jaką mam ochotę jest tonięcie w długich przepisach. Najczęściej na parę wrzucam rybę, bo tych w Irlandii pod dostatkiem, ale często sięgam też po kurczaka. Więcej przepisów niebawem, skoncentrujmy się jednak na rybie!
Składniki:
– ryba – u mnie morszczuk, ale dorsz też zda egzamin
– fasolka szparagowa lub groszek cukrowy
– marchew
– pół łyżeczki masła
do (choć chwilowego) zamarynowania ryby: sól, pieprz, czosnek, białe wino, oliwa z oliwek
Wykonanie:
1. Marchew myjemy i obieramy,
Rybę myjemy i lekko solimy.
2. Marchew kroimy (im drobniej tym szybciej się upraży) i wrzucamy do garnka. Powinna się gotować do momentu kiedy nie będzie ani miękka ani twarda ;) ok 10-12 minut w zależności od grubości pokrojenia.
3. Pokażę Wam dwa sposoby na rybę na parze – sposób pierwszy wymaga od Was tylko włożenia ryby w odpowiednim momencie do garnka, sposób drugi wymaga troszkę więcej czasu.
Kiedy jestem bardzo zmęczona (ot, co przepis trudny!;) wrzucam rybę bez przypraw.
Jeśli mam więcej czasu, chęci i smak ma dla mnie znaczenie, rybę marynuję minimalnie 20-30 minut. Nacieram ją solą, posypuję pieprzem, obkładam czosnkiem, a na koniec polewam odrobiną oliwy z oliwek i białym winem. Zostawiam na minimum 20-30 minut lub dłużej, by nasiąknęła aromatami.
Wybór należy do Was!
4. Na gotującą się od 10-12minut marchew, wrzucamy fasolkę szparagową lub groszek cukrowy.
5. Gotujemy ją ok 5-8 minut. Ważne żeby nie była w tym momencie rozgotowana, bo będzie siedziała w garnku razem z rybą jakiś czas. Wkładamy rybę i gotujemy tak długo, aż będzie gotowa, czyli około kolejnych 10 minut. Przygotowanie całego obiadu to zaledwie pół godziny!
Aż mi obiektyw zaparował z wrażenia ;)
6. Jako pierwszą z garnka wyjmujemy marchew i ucieramy ją blenderem z masłem. W takiej konsystencji stanowi ciekawszy dodatek do ryby.
7. Pozostaje nam danie polać sokiem z cytryny i gotowe!
Z tego wszystkiego aż wróciłam pamięcią do targu rybnego, jaki odwiedziłam w listopadzie w Marsylii. Oto kilka zdjęć…























