Po rewelacyjnym klopsie, który piekę średnio raz w miesiącu, pora na nowe wyzwanie – pasztet. W moim domu rodzinnym pasztet piekło się się dość często. Najczęściej z dużym udziałem mięsa z królika albo zająca, co nie wzbudzało zbytnio mojego entuzjazmu. Smak mięsa królika nie leży mi do dziś, a i za dziczyzną średnio przepadam. Tak więc postawiłam na sprawdzone smaki, czyli pasztet z drobiu. Mimo debiutu i wielu obaw w trakcie robienia, pasztet wyszedł idealny. Zdecydowanie będę go robić częściej!
Przepis autorstwa Ewy Wachowicz, podpatrzony w jakiejś mocno nieaktualnej gazecie ;)

PS. Przepisy tradycyjnej kuchni polskiej w nowym wydaniu będą się od teraz pojawiać nieco częściej.
Za punkt honoru stawiam sobie udowodnienie, że nasza narodowa kuchnia wcale nie musi być ciężka, tłusta i tucząca!

Składniki:
I etap (rosół):
– 6 większych ćwiartek z kurczaka (udka razem z podudziami)
– 1 filet z piersi kurczaka
– 5 marchewek
– 2 korzenie pietruszki
– 1/4 korzenia selera
– pęczek zieleniny: 3-4 liście selera, pęczek natki pietruszki, pęczek koperku, kawałek pora
– 1 łyżeczka pieprzu ziarnistego
– 3 listki laurowe
– sól

II etap:
– 0,5 kg surowej wątróbki drobiowej
– 1 czerstwa bułka
– 150 g wędzonego parzonego boczku
– 3 jajka
– łyżeczka majeranku
– 1/2 łyżeczki imbiru w proszku
– 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
– 1/2 łyżeczki pieprzu czarnego mielonego
– sól do smaku

Wykonanie:
Gotujemy mięso, nastawiając tradycyjny rosół. Mięso myjemy. Warzywa obieramy i wkładamy w całości. Z zieleniny robimy duży pęczek i owijamy go ściśle białą nitką. Całość zalewamy ZIMNĄ wodą do powierzchni mięsa, dorzucamy pieprz i listki laurowe, nie solimy. Nastawiamy na średni ogień. Kiedy całość się zagotuje zbieramy szumowiny, czyli powstałą na powierzchni wody pianę. Solimy i zmniejszamy ogień do małego. Moje mięso było miękkie już po godzinie. Wyjęłam je delikatnie do przestudzenia. Cały rosół przecedziłam przez sito, do mniejszego garnka, odlewając ok 0,5 l płyny. Z rosołu wyszła super pomidorówka ;) Z sita wybrałam ugotowaną marchewkę i pietruszkę, resztę można wyrzucić.

Kiedy mięso trochę przestygnie obieramy je od kości. Wątróbkę dokładnie myjemy, czyścimy z błon i parzymy – ja po prostu zalałam ją wrzątkiem i odstawiłam na ok 5 min. Bułkę namaczamy w pozostawionym rosole. Ugotowane mięso, sparzoną wątróbkę, boczek, warzywa oraz odciśniętą z płynu bułkę mielimy dwukrotnie na maszynce o drobniejszych oczkach. Do masy dokładamy przyprawy i jajko i dokładnie mieszamy, najlepiej ręką ;) Jeśli masa jest za sucha, dolej trochę rosołu z moczenia bułki. Jeśli jest bardzo mokra, dosyp trochę bułki tartej. Surowy pasztet powinien być mocno wilgotny, inaczej będzie się kruszył. Na koniec doprawiamy do smaku solą i mieszany raz jeszcze.

Keksówkę (albo dwie), wykładamy papierem do pieczenia. Dół brytfanny wyłożyłam plasterkami boczku, ale nie jest to konieczne. Po nałożeniu masy wierzch posyp lekko bułką tartą. Pasztet wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 180 ºC (ja piekłam w 150 ºC plus termoobieg) na ok. 1 godzinę. Jeśli pasztet jest gruby, potrzymaj go w piekarniku ok. pół godziny dłużej.

Ważne! Pasztet wyjmujemy z formy i kroimy dopiero po jego całkowitym wystygnięciu, a najlepiej po nocy spędzonej w lodówce.

Ciekawa jestem, czy przypadnie Wam do gustu ;)

014_b 030_b 033_b

One thought on “Tradycyjny pasztet drobiowy

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


9 − = three